
Samą Tucje wspominam dobrze, ale kłopoty zaczęły się w momencie zakwaterowania. W kraju wykupiłem pobyt w 3 gwiazdkowym hotelu „GALO” na miejscu okazało się ”to coś” to nędzna klasą turystyczną. Pierwszą niespodzianką jaka zastaliśmy w pokoju był okropny swąd wydobywający się z szafy, ale co tam da się wywietrzyć.
Tak myślałem tylko przez moment. Widok z okna był imponujący piękny śmietnik, zaplecze kuchni ze zlewkami i klapa od szamba. Z wietrzenia nici. No cóż „jest dobrze ale nie beznadziejnie” pomyślałem trzeba zażyć kąpieli, i znowu schody. Urwany prysznic i brak cieplej wody skutecznie to uniemożliwiły. Trzeba jeszcze wspomnieć o grzybku, który spokojnie wyrastał sobie w brodziku i klimatyzacji działającej sporadycznie. Takich mankamentów można by jeszcze wymieniać i wymieniać, ale ktoś mi zarzuci ze się czepiam, bądź jestem zbyt wymagający .
Dziesiątki interwencji i reklamacji u rezydenta nic nie dały - trafiały w próżnie. Umiejętność lawirowania i kręcenia zaskoczyła mnie całkowicie. Nieobecności, zmiany rezydenta, rozmijanie się z prawdą oraz obietnice bez pokrycia - to wszystko co nam zapewnili przedstawiciele firmy z siedziba w Poznaniu.
Jedyną osobą, która chciała cos zaradzić był właściciel i personel hotelu. Niestety ich skromny budżet nie pozwalał na zbyt wiele – a przemalowanie recepcji na wściekły, różowy kolor tylko bardziej rozsierdziło resztę nabitych w butelkę Polaków.
Sądzę że Ci z państwa, którzy przeżyli podobne wakacje w Turcji wiedzą o jakim biurze mowa, a części turystów, która wybiera się po raz pierwszy do Turcji, radzę uważnie wybierać biuro podróży i oferowane wycieczki.