Mapa strony
 
0,49 zł/min z VAT
Wybierz region
do
Wyjazd od
zł/os.
do
Cena od
 
 
Znajdź swoje
dodaj wspomnienie
Dodaj wspomnienie!
Podziel się swoimi
wrażeniami
z wycieczki
Oceń
 
 
 
 
 
 
Średnia ocena
dobre
Turcja rodzinnie
autor:
dodane: 2003-11-09
termin-wycieczki: X 2003
Wraz z żoną i trójką dzieci wybraliśmy się na wczasy do Turcji.

Plan wyjazdu pojawił się niespodziewanie. Wybór biura podróży, hotelu był zrządzeniem losu, po prostu taka oferta trafiła się w chwili, gdy zaczęliśmy rozglądać się za miejscem wypoczynku.
Do tej pory na wakacjach podróżowaliśmy wyłącznie samochodem, samodzielnie zapewniając sobie wikt i opierunek.
Z tego powodu do Warszawy, na lotnisko wyruszamy z obawami, podsycanymi najnowszymi informacjami o wpadkach naszych biur podróży. Jesteśmy godzinę przed czasem.

Wczesnym rankiem na Okęciu pustki, kilkunastu zaspanych, podobnych nam turystów, ani śladu przedstawicieli naszego biura.
Żartujemy, że lepsza taka firma, co wcale nie wywozi niż taka, co wywiezie a potem nie chce przywieźć turystów.
Rozterki wkrótce się kończą. Punktualnie, co do minuty, o umówionej porze, pojawiają się przedstawiciele Pegasa, otrzymujemy pięć kompletów dokumentów podróży.
A zatem lecimy do Turcji.

Dzieci są podekscytowane podróżą samolotem. My sami również, ani nie zdążamy się obejrzeć, a już koła lotowskiego Boeinga dotykają płyty lotniska w Antalii.
Sprawna odprawa celna międzynarodowego tłumku, urzędnik paszportowy próbuje na wesoło zagadnąć naszą córeczkę.
Naburmuszona pięciolatka ani myśli wdawać się w poufałości.
Śmiejemy się wspólnie, a po chwili jesteśmy na zewnątrz terminalu i wypatrujemy swego opiekuna.

Jest!

Miła, chyba trochę zmęczona dziewczyna wręcza nam mały prospekt turystyczny z kilkoma praktycznymi uwagami nt. kraju i wskazuje miejsce w autobusie.
W drodze do Alanii mijamy "kombinaty" turystyczne, olbrzymie, samowystarczalne hotele. Można spędzić w nich całe wczasy, nie narzekając na brak rozrywek, a zarazem nie wystawiając nawet nosa poza bramę.
To nie dla nas. Chcemy trochę wygrzać kości na plaży ale też i pozwiedzać co się da.

Docieramy w końcu do naszego miejsca zamieszkania na najbliższych czternaście dni.

Uff, ulga. Hotel Kahya wygląda porządnie, po wejściu do pokoju - bardzo porządnie a po kolacji bardzo, bardzo porządnie.
Do plaży blisko, będzie pewnie ze sto metrów, centrum miasta z urokliwymi sklepami, restauracyjkami i portem - w zasięgu ręki.
Taksówkarze na nas nie zarobią.
Nad Alanią wznosi się potężna, wielowiekowa twierdza. Zwieńczona nią góra kończy się stromym urwiskiem wpadającym do morza.
Następnego ranka budzi nas głos muezina z pobliskiego minaretu.Jest pięknie i egzotycznie.
Wczasowe przedpołudnia mijają nam na plaży lub w hotelowym mini parku wodnym (trzy zjeżdżalnie).
Wieczory, to szwędranie się wśród chyba zawsze otwartych straganów i sklepików. Od czasu do czasu czynimy ulgę swoim kieszeniom zostawiając w nich trochę kasy. Sprzedawcy wabiąc do swoich kramów próbują zagadywać, często znają kilka słów po polsku. Córka ( jasna blondynka ) z reguły zwraca ich uwagę. Na wszelkie próby nawiązania rozmowy reaguje paskudną miną lub pierze na odlew nieszczęsnego handlowca właśnie zakupioną torebeczką z wielbłądem.

W miejscowym biurze podróży wykupujemy dwudniową wycieczkę do Pammukale i trzydniową do Kapadocji. Miłe zaskoczenie, całość kosztuje poniżej 200 USD za całą rodzinę.
Tak pierwsza jak i druga podróż wiąże się z przebyciem kilkuset kilometrów. Jazda jednak jest często przerywana postojami, połączonymi najczęściej ze zwiedzaniem lub oglądaniem czegoś ciekawego. Dzieki temu nawet młodsze dzieci nie są znużone wycieczką.

Jedyny w swoim rodzaju krajobraz Pammukale, spacer po białych skałach, po kostki w ciepłej wodzie, w połączeniu ze starożytnymi ruinami Hierapolis, amfiteatrem sprawiającym wrażenie przed chwilą opuszczonego wprawiają nas w szczególny nastrój.

Wieczorem wyskakujemy z hotelu do pobliskiej mieściny.

Stąd daleko do turystycznych centrów. Życie miasteczka toczy się na ulicy do późnej nocy. Na straganach sterty przypraw, rodzynek. Po chwili wahania wstępujemy na herbatę. Pijemy ją siedząc "po turecku" na dywanie. Oprócz nas jest kilka kobiet z zasłonami na twarzach, żywo o czymś rozprawiają popatrujących w telewizor z jakąś telenowelą.

Za kilka dni Kapadocja bije wszystko, co do tej pory widzieliśmy w Turcji.

Tak, kolejność zwiedzania była właściwa, koniecznie Kapadocja na końcu. W przeciwnym razie wszystko inne będzie już tylko dodatkiem do surrealistycznych krajobrazów tej krainy.


Jeżeli lubicie łączyć plażę ze zwiedzaniem, macie małe, średnie lub duże dzieci i chcecie spędzić razem miło wakacje: pakujcie manatki i jedźcie razem do Turcji!
 
Sun Bird
Hotel *** HB
Cena: 1302 zł
23.05 - 30.05
Amos
Hotel *** HB
Cena: 1282 zł
28.05 - 04.06
forum TURCJA
FORUM [TURCJA]