Mapa strony
 
0,49 zł/min z VAT
Wybierz region
do
Wyjazd od
zł/os.
do
Cena od
 
 
Znajdź swoje
dodaj wspomnienie
Dodaj wspomnienie!
Podziel się swoimi
wrażeniami
z wycieczki
Oceń
 
 
 
 
 
 
Średnia ocena
dobre
Turysta w raju
autor: Cza Cza
dodane: 2007-11-30
termin-wycieczki: 29.08-12.09.2007
Przez 14 dni miałem przyjemność podziwiać niesamowity kraj jakim jest Turcja. Opinię o drugiej części pobytu – hotelu Grand Prestige – zamieściłem na stronie, gdzie recenzowane są miejsca noclegu. Tutaj postaram się podzielić wspomnieniami z objazdówki, spędzonej z Itaką.

Pamukkale
Jedno jest pewne – Turcja to raj dla turysty, zarówno chcącego poleżeć, jak i pozwiedzać. Zaczęliśmy od Antalyi. W pokoju po locie z Poznania byliśmy bodaj dopiero o 4 rano, o 10.30 był wyjazd – do Pamukkale. Jednak nie warto spać po drodze, bo widok na góry i okolice rewelacyjny. W ogóle osoby nastawione na przesypianie tras mogą sporo stracić, gdyż z okien pojazdu widać sporo ciekawych rzeczy. Zwróćcie uwagę np. na domy czerpiące energię ze słońca, obrazy wsi, drogi, no i niesamowite krajobrazy. Pamukkale bardzo ciekawe, mamy fotki niemal jak z pocztówek, wbrew opiniom to miejsce nie jest przereklamowane. Ale jeszcze większe wrażenie robi Hierapolis kilkaset metrów od wapieni. Koniecznie wejdźcie pod górkę, by zobaczyć ruiny starego teatru. Widok aż zapiera dech w piersiach. Niesamowite było także spacerować ulicami tego starożytnego miasta. Po drodze nawet oglądaliśmy cmentarz, tzn to co z niego pozostało. Miejsce naprawdę genialne.

Stambuł
Bursa – kolejny postój – nie zrobiła większego wrażenia, ale to tylko przystanek w drodze do Stambułu. Jedyne miasto na świecie położone na dwóch kontynentach wciąga swoim kolorytem. Meczety, pałace, obelisk egipski konweniują z nowoczesnymi wieżowcami, osiedlami domków, itp. Rewelacyjny widok z okolic pałacu Tolkapi. Nawet jeśli do meczetów pójdziecie „za krótko ubrani”, dostaniecie chusty do owinięcia się, więc odradzam męczarnie w długich spodniach. Koniecznie należy skorzystać z fakultatywnej wycieczki „Stambuł nocą” – za bodaj 11 euro – naprawdę warto. Byliśmy na przykład w miejscu spotkań tureckiej młodzieży na pewnym wzgórzu. Korki w sobotę wieczór gorsze niż w Warszawie w godzinach szczytu. Przepych konweniuje choćby z ludźmi śpiącymi w budce telefonicznej. Społeczeństwo jest zresztą bardzo zróżnicowane. Od kobiet owiniętych w czasie największych upałów w chusty od stóp do głów, po pary całujące się w miejscach publicznych. Jednak mity krążące w Polsce o Turkach są nieprawdziwe, zresztą tak samo o Niemcach (o czym się przekonałem rok temu). Jednym słowem – Turcy są OK!
W Stambule funkcjonuje wielki bazar. Jeśli chodzi o zakupy, aż strach się bać zapytać o cenę (dotyczy to wszystkich rynków, ryneczków), bo Turcy od razu wciągają w rozmowę, choćby proponując obniżki. Gdziekolwiek byliśmy (w każdym miejscu handlowania ulicznego w Turcji), gdy wyczuwali, że jesteśmy z Polski, zaraz słyszeliśmy „Cześć”, „Jak się masz”, „Tanio”. Bo jakimś czasie to może być nudne i umulne, ale doświadczenie ciekawe. Byliśmy także brani za Niemców, Rosjan, Słowaków... W każdym razie uważajcie przy kupowaniu, by nie przedrożyć (nam niestety handlowanie średnio szło ;))
Rejs po Bosforze – same superlatywy. Koniecznie wypijcie herbatkę – owocowa, bardzo smaczna. Most Bosforski to wspaniała budowla, zamknięta dla ruchu pieszego, bo za dużo samobójstw było.

Stambuł-Ankara
Po drodze zwróćcie uwagę na Morze Marmara. W stolicy do zwiedzania jedno, ale za to kolejne fascynujące miejsce, czyli mauzoleum Ataturka. Bohater narodowy jest traktowany niemal tak jak Jan Paweł II w Polsce, a może i z jeszcze większym szacunkiem. Pełno jego pomników, ulic, itp. A samo mauzoleum – szkoda, że mieliśmy tylko kilkadziesiąt minut. Z pewną dozą znajomości angielskiego dokładne poznanie jego historii zajęłoby kilka godzin, wszystko zostało pięknie zilustrowane i opisane. Dla mnie, lubiącego historię – magia. Polecam zmianę warty na placu przed mauzoleum.

Kapadocja
Po drodze z Ankary jezioro słone. Jezioro bez wody... Za to z solą :))) Przy parkingu są strusie – wyszły mi świetne fotki tych ciekawych ptaków. A sama Kapadocja... Jej niesamowitość nie oddadzą żadne opisy. Świadomość co zrobiła natura i jak z tego korzystali ludzie, sposób zachowania tego dziedzictwa do dziś wzbudza same słowa zachwytu. Za 150 euro można skorzystać z lotu balonem, ponoć nieprawdopodobne wrażenia. W Kapadocji był także wieczór turecki. Generalnie nie lubię takich przedstawień, ale tym razem byłem urzeczony sprawnością i popisami tych młodych ludzi oraz show. Rewelacja! Do knajpy niemal wszedł z nami bezdomny pies (jest ich sporo), który towarzyszył wcześniej przy zwiedzaniu miasta.
Powrót do Antalyi długi, ale bardzo wiele górskich krajobrazów. Na miejscu byliśmy około 21. Poza tym mieliśmy jeszcze wizytę w fabryce skór i jakiś kamieni, nie pamiętam nazwy. Aha – w Kapadocji koniecznie kupcie wino z charakterystyczną butelką (15 lirów). Napój nieważny, istotna butelka :))) Ciekawa jest też wódka turecka - Raki, pijana z wodą, specyficzna, ale nienajgorsza :)))

W ostatni dzień odyseji rozwożenie do miejsc wypoczynku lub na lotnisko – jeśli ktoś wracał (u nas na ponad 30 osób niewielu wracało). Wyjazd do hoteli – około 13/14.
Nocowaliśmy w Grand Prestige w itrengole koło Side – jeszcze raz odsyłam do opisu. Dodam tylko, że warto w okolicy odwiedzić właśnie samo Side - genialne o zachodzie słońca. Polecam drinki w arbuzie!. Na więcej nie starczyło mi i mojej Pani sił, bo objazdówka jednak trochę wykańcza. Żadne Jeep Safari itp. Opcja All Inclusive – rewelka :)))

Turcy bardzo mili. Obsługa hotelowa – cycuś-glancuś. Lubią żartować. Np. raz zapytałem kogoś dojść do jakiegoś miejsca w Side, a koleś mi odpowiedział, że nie wie, bo jest turystą z Polski. Dopiero widząc moje zmieszanie wskazał drogę...
Piwo tureckie – niezłe – Efezik wchodził bez mrugnięcia okiem, także Tuborg. Jedzonko fajowe. Ruch drogowy: nie uważam się za złego kierowcę, ale niechętnie bym wsiadł za kierownicę w Stambule. Swoją drogą – mam wrażenie, że tam klakson jest tak samo często używany jak migacz :)) Fajne rozwiązanie z dolmuszami, zatrzymują się bowiem na kiwnięcie ręki, tradycyjnych przystanków nie aż tak wiele.

Jakość hoteli po drodze objazdówki, bo często o to mogą być pytania. Odpowiadam – rewelacja!!! Zaczęliśmy i skończyliśmy w Lagunie w Antalyi – jedyna wada to bliskość meczetu – budzącego o 5 czy 6 rano. Hotel w Pamukkale **** z basenem, darmowym tańcem brzucha, kąpielą w jakieś mazi (nie korzystałem, podobno było fajnie). Pamiętajcie by koniecznie wziąć tam zdjęcia robione przez fotografów (chyba były po 2 euro). My nie skorzystaliśmy – do dziś żałujemy. Bodaj w Ankarze mieliśmy z pokoju widok na stary rzymski cmentarz, wyłączony dla zwiedzających, w Bursie obserwowaliśmy kibiców idących na mecz swojej drużyny (jakość pokoju – b. dobra). W Kapadocji był z kolei basen, z którego widać było typowy tufowy domek charakterystyczny dla okolicy...

Generalnie jestem oczarowany innością i specyfiką tego kraju, krajobrazami, ludźmi. Polecam to miejsce, ale koniecznie w wersji objazdowej. Sam pobyt praktycznie wogóle nie odda specyfiki Turcji i społeczeństwa

Itaka
Jeśli chodzi o samo biuro, na które są spore narzekania. Organizacja dopracowana perfekcyjnie. W żadnym miejscu nie czekaliśmy za biletami, w każdym hotelu klucze do pokojów uzyskiwaliśmy po max 15 minutach od przyjazdu, w każdej restauracji jedzenie otrzymywaliśmy niemal natychmiast, wszędzie byliśmy podwożeni niemal pod sam nos. Tak więc nawet osoby narzekające na kłopoty z nogami mogły być usatysfakcjonowane. Jedyne moje wątpliwości to kwestia automatycznie wpłacanych pieniędzy na wstępy na obiekty – 120 euro od osoby to moim zdaniem więcej niż oficjalnie wydano. Ale nie chcę sobie psuć jakże miłych wspomnień. Opcjonalnie można wybrać także dodatkową opłatę za lunch – 46 euro oraz 20 euro jako całość „napiwkowa” (nie trzeba wtedy dawać boyom hotelowym, kelnerom, itp). Tego nie wiedzieliśmy wcześniej, a są to sumy istotne dla planowania budżetu. W każdym razie warto z tych opcji skorzystać. Przewodniczka – OK – nic poniżej oczekiwań, choć nic ponadto.

Co do samej obsługi przedsprzedażowej – brawo dla poznańskiego biura Orange Tour przy okrąglaku. Pani tam pracująca odpowiadała na nasze nawet najdziwniejsze pytania, zawsze z uśmiechem, a przyznam, że byliśmy w biurze nawet po dokonaniu zakupu (to nasz 1 tego typu wyjazd, więc im bliżej eskapady, tym więcej wątpliwości). Mamy porównanie z kilkoma innymi placówkami – np. osoba z jakiegoś biura w King Crosie to żenada.

Żeby nie było – nie jestem pracownikiem biura Itaka – wręcz przeciwnie – uprawiam zawód krytycznie podchodzący do wielu rzeczy. Mam pewne „ale” do pracy biura, ale urlop był dla mnie niezwykle udany, więc nie będę psuł sobie wspomnień.
Jeśli ktoś wytrzymał do końca, a ma jeszcze jakieś pytania – piszcie – tczarnecki@o2.pl. Postaram się w miarę możliwości pomóc :))
 
Diamond
Hotel *** HB
Cena: 1390 zł
02.10 - 09.10
Side Life
Hotel *** AI
Cena: 1353 zł
04.05 - 11.05
forum TURCJA
FORUM [TURCJA]